Moje zdjęcie

Cześć! Witam każdego kto pojawia się na Moim blogu. Moich stałych bywalców jak i gości, którzy mam nadzieje również zostaną obserwatorami :)
Kilka słów o mnie? Fizjoterapeutka zamieszkująca Warszawę, lubiąca marzyć, wyczulona na piękno oraz wrażliwa na potrzeby innych. Nałogowo czyta książki, zdrowo się odżywia i ze wszystkich posiłków najbardziej uwielbia śniadania, wróć! Kocha śniadania - tak lepiej :D Swoją miłością do śniadań dzieli się właśnie z Tobą na tej stronce :)


Dobrze mieć Swoją drugą połówkę ...

Serek wiejski z domową morelową konfiturą* i dwie chrupko-ciepluchne kromki chleba z ziarnami.

* Konfitura mamy Mojego chłopaka, śniadanie sponsorowane przez "teściową" :D haha 

Od wczorajszego wieczoru byłam bardzo zestresowana. Dwa dni przed Egzaminem otrzymaliśmy na poczcie emaila od Starostki - "Na prośbę wielu" osób przełożyłam Egzamin na 8.06. Od tego czasu skrzynkę pocztową zalewały maile - oburzenie, gniew, rzucanie mięsem, i inne nieprzyjemne treści lały się bez końca. Z tych wiadomości wynikneło że tylko naszej starosce nie pasował dzisiejszy termin a z dalszych informacji wynikneło że wyjechała do Barcelony na długi weekend. To My się uczyliśmy i nic nie planowaliśmy na ten weekend a samolubna Starostka siedzi w Barcelonie ...  pięknie. No trudno, pogodziłam się więc na szybko zaplanowaliśmy grilla na działce taty Chłopaka. Wszystko pięknie ale już w piątek wieczorem zalało poczte następnymi wiadomościami, ludzie się zbuntowali i wysłali wiadomość do prowadzącej by jednak odbyło się zaliczenie w terminie. Nie odpowiadała ani na wiadomości pocztowe ani na telefony. I kolejne dyskusje żeby już zostawić ten 8.06 bo już na szybko ludzie coś zorganizowali na pierwszego. Do rana kłótnie na rocznikowym mailu, ja u chłopaka zaczynam się denerwować bo nie wiem co robić. Jechać czy nie? Marnować pięniądze na wyjazd by pocałować klamkę i zmarnować dzień na trase Warszawa-Łódź-Warszawa?Zdecydowana większość potwierdziła że nie jedzie, zadzwoniłam do paru osób które odpowiedziało - "nie będzię zaliczenia". No i sprawa jasna. Cały wieczór i poranek chłopak mnie rozluźniał :) Jak dobrze że go mam. Bez iego byłoby mi ciężko!
Rano po śniadaniu. Podjechaliśmy rowerami na działeczkę, pogoda super. Dostałam wielką milkową czekoladę z orzechami od "teścia" a babcia mojego Lubego przyniosła tort i sernik. Na stole mnóstwo ciast i innych łakoci ... A ja rzucam się niczym maniak na świeże truskawki i ananasa (pierwszy raz jadłam ananasa "nie-z-puszki"! Jakie to dobre!). To mója słabość i uzależnienie. Tak - OWOCE. Śmiejemy się, grilujemy, świętujemy dzień dziecka. Jest wspaniale. Czasem nas deszcz oblał - z dwa razy. I nagle jak grom z nieba wiadomość. Zaliczenie odbyło się. Zajebiście. Ci co pisali że nie pojadą ... pojechali. Poprosili o zaliczenie. Zajebisty rocznik. Tutaj też Moj Kochany mnie nie zostawił. Po godzinie dzwonienia po znajomych uzyskałam dobre wieści - Doktor zrobiła coś jakby zerówkę, a dla tych co nie przyjechali (bo zostali błędnie poinformowani) będzie egzamin 8 (NIE poprawka tylko pierwsze zaliczenie). Humor poprawił mi Chłopak i jego rodzina. A jak wróciłam do domu to dorwały mnie czereśnie...
Jak ukończę tą uczelnie to po obronach pójdę w takie balety że obudze się w Warszawie i za kija nie będę wiedziała jak do niego dotarłam ...

2 komentarze:

  1. uwielbiam morelowe przetwory ,więc ta domowa konfitura pewnie pychotka !! z wiejskim jeszcze smaczniej <3
    radosny Dzień Dziecka, fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo smaczne. Bo te sklepowe to takie galaretki i więcej w nich chemii niż samych owoców.

      Usuń