Moje zdjęcie

Cześć! Witam każdego kto pojawia się na Moim blogu. Moich stałych bywalców jak i gości, którzy mam nadzieje również zostaną obserwatorami :)
Kilka słów o mnie? Fizjoterapeutka zamieszkująca Warszawę, lubiąca marzyć, wyczulona na piękno oraz wrażliwa na potrzeby innych. Nałogowo czyta książki, zdrowo się odżywia i ze wszystkich posiłków najbardziej uwielbia śniadania, wróć! Kocha śniadania - tak lepiej :D Swoją miłością do śniadań dzieli się właśnie z Tobą na tej stronce :)


Na owsianej pierzynie :>


Banan i jabłko na owsianej pierzynie* z bananem i kakaem :)

* Inspiracja zaczerpnięta z przepisu "jabłka pod owsianą pierzyną". Zamiast przykryć owoce położyłam je na wierzch :)

Wycieczkę do Kazimierza mimo nijakiej pogody uważam za udaną. Nie zwiedziliśmy zamku i wieży strażniczej przez remont ...  ale większość szlaków turystycznych przebyliśmy :> Ślisko, mokro i pełno błota w wąwozach ale mieliśmy frajde w pokonywaniu tego wszystkiego. Nudy nie było :)

Na rynku głównym zleciało się stado cyganek które ciągle zaczepiały turystów w celu powróżenia za "drobną" opłatą. Wszystkie poubierane na czarno, przypominały mi stado kruków. Było ich pełno i dużo więcej jak turystów. Dałam się takiej tylko raz (było to pare lat temu) i od tamtej pory nawet nie łapie z nimi kontaktu wzrokowego...

Na małym rynku o 12 oglądaliśmy wystawę Katarzyny Velinov "Sen o Japonii z Kazimierzem Dolnym w tle". Bardzo spodobał mi się pomysł witraży na lustrach, naprawdę efekt był przepiękny!

Oprócz obowiązkowego kogucika zjadłam pysznego gofra z tajemniczą borówkową frużeliną... Nikt nie wiedział co to i wszyscy dręczyliśmy biedne dziewczyny za ladą co to ta frużelina :D Dziewczyny już lekko tym poirytowane, (jeszcze) uprzejmym tonem wyjaśniły nam że są to owoce w żelu. Nie zabrakło również na targowisku krówek w różnych smakach ... z makiemśliwkąmiętowo-czekoladowekawowe ... Napiłam się również mocnej i pysznej indyjskiej kawy w sympatycznej kawiarni w towarzystwie ogromnego, czarnego i kluskowatego kocura :)

Nie zapomniałam ucałować i pogłaskać Werniksa na szczęście :) Oczywiście w pyszczek :p Tam na dole potarłam co nieco by mieć szczęście trochę w innych sprawach ... ;)


6 komentarzy:

  1. Podoba mi się całus dla pieska:D

    OdpowiedzUsuń
  2. buzi, buzi! :D jak słodko! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm pychotka !! połączenie idealne ;)
    fajna wycieczka , miło tak pozwiedzać ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. co tam pogoda, niezapomniane przeżycia najważniejsze. (; świetne śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że wycieczka udana :) Cieszę się!
    Jak ja byłam dwa lata temu? To też były jakieś remonty -,-
    A frużelina jest dość popularna, ale borówkowej nie jadłam! :D

    OdpowiedzUsuń